8 cze 2008

Wyprawa rowerowa

Troszkę zaniedbałem bloga :) Wszystko przez rower, na którym częściej szaleje w okolicach Zielonej Góry No i ten post będzie poświęcony niedzielnej wyprawie ze znajomymi z roboty Wyruszyliśmy o 8:00, oczywiście nie ominęły nas przygody, a dokładniej Jurka, który jeszcze przed wyjazdem musiał zmierzyć się z urwanym łańcuchem... W końcu jakoś wyruszyliśmy Dzień zapowiadał się gorąco, a trasa dość długa :) Ale nie marudziliśmy i szybko pochłanialiśmy kolejne kilometry Większość trasy była zajefajna, ale niestety przy takiej gorączce i braku deszczu nie obyło się bez piaskownicy... i tu słowa pełne uznania dla Ciacha, który na swojej wiekowej "szosówce" dawał rady :) Udało mi się w miedzy czasie pyknąć parę fotek, które teraz umieszczam:

A tu wehikuł czasu Ciacha:

Niestety Jurka przygody z rowerem nie skończyły sie na łańcuchu... Gdzieś tam w nieznanej mi bliżej wiosce trzasnęła mu dętka... Dzięki temu miałem troszkę czasu i udało mi się strzelić panoramkę: